19 maja 2018 roku: Krzysztof Sobieraj oficjalnie kończy karierę piłkarską. Wówczas w 37-mej kolejce Ekstraklasy wyprowadza Arkę w roli kapitana w meczu ze Śląskiem Wrocław. W 31. minucie spotkania schodzi z boiska, a po ostatnim gwizdku koledzy z drużyny wraz z trenerem Ojrzyńskim tworzą dla niego symboliczny szpaler.

8 kwietnia 2019 roku: Blisko rok po zawieszeniu butów na kołku Krzysztof Sobieraj wraca do Ekstraklasy, ale w nieco innej roli. Po zwolnieniu Kibu Vicuny przychodzi do Wisły Płock jako jeden z asystentów Leszka Ojrzyńskiego. Co ciekawe, ponownie przychodzi się jemu mierzyć ze…Śląskiem Wrocław. Historia w pewien sposób zatoczyła koło.

Byłem obecny wówczas na meczu Arki ze Śląskiem. Po zejściu z murawy gdyńscy fani zaprosili Krzysztofa Sobieraja, który w Arce spędził łącznie 10 lat. Kapitan zaintonował z kibicami kilka przyśpiewek.

Oficjalny szpaler dla Krzysztofa Sobieraja

Objęcie Wisły Płock w trudnym momencie, to spore wyzwanie dla Leszka Ojrzyńskiego oraz jego asystentów. Blisko roczny rozbrat z ławką trenerską sprawił jednak, że były szkoleniowiec Arki podjął się tego wyzwania. Cel jest jasny – utrzymanie. Jego osiągnięcie pozwoli ponownie usiąść do rozmów w celu przedłużenia kontraktu. Trener Ojrzyński pracując w Arce, miał obiecać Sobierajowi współpracę w przyszłości.

Na dobrą sprawę, to zmieniła się tylko nazwa mojej nowej funkcji. Teraz jestem oficjalnie jednym z asystentów trenera Ojrzyńskiego, ale już wcześniej w Arce za pozwoleniem trenera będąc jedną nogą na emeryturze miałem przyzwolenie, by na ławce mówić, jeśli mam coś mądrego do powiedzenia czy przekazania jakieś uwagi. Trener Ojrzyński dał mi szansę, dotrzymał danego słowa, bo kiedyś powiedział, że chciałby ze mną pracować. Chciał, żebym był w jego sztabie, cieszę się z tego, że trener dał mi szansę pracy na najwyższym poziomie w Polsce. Z pewnością będę chciał tę szansę wykorzystać – wyjaśnia Krzysztof Sobieraj.

Prezes Wisły Jacek Kruszewski nie ukrywał, że trener Ojrzyński od początku był głównym kandydatem do objęcia posady pierwszego trenera. Jednocześnie w Płocku liczą, że drugie podejście szkoleniowca do Wisły będzie zdecydowanie lepsze niż za pierwszym razem. Ponad 10 lat temu Leszek Ojrzyński był dużo młodszym i sporo uboższym trenerem pod względem doświadczenia. Te nabierał w późniejszych latach m.in. w Koronie Kielce, Podbeskidziu, Górniku Zabrze czy w Arce Gdynia.

-Myślę, że zawodnicy pozytywnie zareagowali na nasze przyjście, co widać nawet po wyniku. Uważam, że piłkarsko Wisła Płock to dobry zespół. Myślę, że jedyne czego ostatnio brakowało, to cech wolicjonalnych, czy pełnego zaangażowania. Sądzę, że charyzma i temperament trenera Ojrzyńskiego gwarantują poprawę w tych aspektach. U niego żaden zawodnik nie ma prawa przejść obok meczu. Myślę, że te cechy wolicjonalne każdy musiał pokazać – tłumaczy asystent.

Efekt nowej miotły sprawdził się w Płocku podobnie jak wcześniej w Warszawie, czy w Poznaniu. Nowe trenerskie trio Wisły nie mogło wymarzyć sobie lepszego początku pracy. Do przerwy co prawda był bezbramkowy remis, a sama gra Wisły i Śląska mówiąc delikatnie, nie zachwycała. Po przerwie Wisła grała w sposób nieco bardziej zdecydowany, co pozwoliło strzelić dwie bramki i wygrać 2:0. Na zdobycie dwóch goli Nafciarze potrzebowali zaledwie sześciu minut. W 66. do siatki trafił Dominik Furman, wykonując rzut wolny pośredni z odległości kilku metrów. W 74. minucie rzut karny pewnie wykorzystał Ricardinho. Goście z Wrocławia zdobyli co prawda bramkę w końcówce, ale po konsultacji VAR sędzie słusznie nie uznał bramki. Zwycięstwo, to dobry prognostyk przed następnymi, nie mniej wymagającymi meczami.

Wynik w tym meczu był kwestią najważniejszą i myślę, że w 100% zrealizowaliśmy założenia. Końcowy wynik się zgadzał. Co do samej gry, to mamy pewne zastrzeżenia, ale tak jak mówię, przychodząc tutaj, zdawaliśmy sobie sprawę, że od razu nic nie ma. Po tych kilku dniach wiedzieliśmy, że potrzeba czasu, że od razu nie zmieni się wszystko jak za dotknięciem czarodziejskie różdżki. Trener Ojrzyński nie jest czarodziejem. Teraz możemy poprawić pewne rzeczy, wierzę, że nadal będziemy punktować, a przy okazji coraz lepiej grać w piłkę – ocenia Sobieraj.

Wygrana ze Śląskiem może smakować mniej, jeśli Wisła nie powtórzy tego w kolejnych spotkaniach. Do końca sezonu pozostało jeszcze 8 spotkań, a najbliższym rywalem Nafciarzy będzie Zagłębie Sosnowiec, czyli bezpośredni rywal w walce o utrzymanie. Aktualnie Wisła Płock zajmuje 15. lokatę, wyprzedzając ostatnich Sosnowiczan o trzy punkty. Strata do będących wyżej Górnika i Arki wynosi zaledwie punkt, zatem sytuacja w tabeli szybko może zmienić się na lepsze.

Myślę, że już nie ma nieważnych meczów. Wszystkie są tak samo istotne. Przychodząc tutaj, zdawaliśmy sobie sprawę i często o tym rozmawialiśmy. Czeka nas 9 meczów finałowych. Zostało zatem jeszcze 8. Będziemy robić co w naszej mocy, żeby ten cel osiągnąć – kończy Krzysztof Sobieraj.

Poniżej link do długiej rozmowy z Krzysztofem Sobierajem z 23. września.