Pogoń nigdy nam mówiąc kolokwialnie nie leżała. Zawsze mieliśmy spore problemy z meczach z tym przeciwnikiem. Wychodząc na boisko, nie patrzymy jednak w przeszłość. Nie wychodzimy z założenia, że skoro dotychczas remisowaliśmy lub przegrywaliśmy, to nie możemy powalczyć o zwycięstwo. Tak samo będzie tym razem. Kiedyś mieliśmy słaby bilans w wyjazdowych meczach z Legią, ale pojechaliśmy i wygraliśmy tamto spotkanie 3:1. Niedawno przełamaliśmy niekorzystną serię meczów bez zwycięstwa z Wisłą w Krakowie, więc do meczu z Pogonią podchodzimy skoncentrowani i z wiarą w zwycięstwo. Nie analizujemy tego co było kilka lat temu, patrzymy na obecną sytuację – mówi przed meczem kapitan Arki, Adam Marciniak.

Arka podejmie u siebie Pogoń, która jest liderem Ekstraklasy. Podopieczni Kosty Runjaicia do Gdyni przyjadą w dobrych nastrojach z kilku powodów. Po pierwsze w ostatniej kolejce Portowcy wygrali prestiżowe starcie z Legią 3:1. Po drugie wizyty w Gdyni, piłkarze Pogoni od lat mają prawo miło wspominać. Często mecz z Arką, oznacza dla Pogoni pewne zwycięstwo. Zespół ze Szczecina jest bardziej niewygodnym rywalem dla Arki, niż Lechia. To powinno sporo mówić o bilansie obydwu drużyn. W meczu w Szczecinie było podobnie, Arka przegrała 0:2. W poprzednim sezonie pod wodzą Zbigniewa Smółki żółto-niebiescy przegrali w Gdyni 2:3. W tamtym spotkaniu Arka prowadziła 2:1, ale jeden z lepszych meczów w Pogoni rozegrał wówczas Adam Buksa, zdobywając dwie bramki. Ponownie Arka może się obawiać snajpera Portowców, ponieważ w meczu z Legią także strzelił dwa gole. Aleksandar Rogić od 10 lat zna się z trenerem Pogoni. Jak mówi szkoleniowiec Arki, jego rodak jest inspiracją i przykładem na to, że można w tej lidze zrobić dobry wynik, mimo trudnych początków. Rogić śledził poczynania rodaka w Pogoni, wspomina porażki i ostatnie miejsce w lidze, jednocześnie zwracając uwagę na obecne miejsce i styl gry. Jak twierdzi szkoleniowiec żółto-niebieskich, obydwu panów łączy filozofia gry, stawianie na ofensywny styl gry. Przed meczem można oczywiście mówić wiele, fakty są jednak takie, że Arka w ubiegły weekend zagrała jedno z najsłabszych meczów w sezonie. Porażka 0:2 z Jagiellonią obnażyła wiele problemów Arki.

Największym naszym problemem, który wpływa na wyniki jest fakt, że nie jesteśmy stabilni. Nie potrafimy utrzymać jednego poziomu gry. Cały czas gramy w kratkę, po dobrych meczach, takich jak z Lechią, czy z Wisłą w Krakowie, przychodzą takie mecze jak ten z Jagiellonią. Największym problemem w meczu z Jagiellonią było zachowanie odpowiedniej równowagi w momencie, gdy byliśmy przy piłce i kiedy jej nie posiadaliśmy. Oczywiście Jagiellonia jest bardzo dobrym zespołem, zwłaszcza na własnym boisku – diagnozował Aleksandar Rogić.

Była to dobra lekcja dla nas, mamy nauczkę, że jeśli nie będziemy odpowiednio zorganizowani w obronie, to nie przywieziemy punktów z meczów wyjazdowych. Jednak sama organizacja w defensywie nie wystarczy, musimy być odważni także grając do przodu. Właśnie takiej gry będziemy szukać w kolejnych spotkaniach – trzeźwo tłumaczył szkoleniowiec.

Patrząc przez pryzmat meczu w Białymstoku, to kompletnie nie było tego widać, co prezentujemy na treningu. Naprawdę wykonujemy dużo pracy, trener zwraca uwagę na wiele aspektów, które realizujemy w treningu, ale niestety nie zawsze przekłada się to na mecz. Trudno mi powiedzieć z czego to wynika. Na pewno jest też tak, że trener rywala nas analizuje i w momencie, gdy wyglądamy słabo na boisku oznacza, że to przeciwnik lepiej od nas odrobił lekcje. Nawet jeśli wszystkie zespoły w lidze pracowałyby świetnie, dawały z siebie wszystko, były w wysokiej formie, to na koniec sezonu i tak tylko jedna drużyna zdobyła tytuł, a trzy musiałyby spaść z ligi – mówi z kolei Adam Marciniak.

Też nie jest tak, że nam się nie chce, albo czegoś nie rozumiemy. Czasem jest zwyczajnie tak, że to przeciwnik jest od nas lepszy. Ostatnio patrzyliśmy na taką statystykę, że kiedy dużo w meczu biegaliśmy i mieliśmy sporo fauli, to były to dobre mecze. W Białymstoku okazało się, że mieliśmy kilka razy więcej fauli od Jagiellonii, czyli graliśmy agresywnie, biegaliśmy więcej, a było to jedno ze słabszych spotkań – zwraca uwagę obrońca.

Do przerwy zimowej pozostały jeszcze cztery spotkania. Arka wcale nie ma łatwego terminarza, domowe mecze z Pogonią i Zagłębiem oraz wyjazdy do Kielc i do Poznania. Poziom motywacji się jednak nie zmienia, piłkarze wiedzą, że stać ich na lepszą grę i wyższe miejsce w tabeli. – Na pewno jest tak, że jeśli są seryjne zwycięstwa, to humor jest najzwyczajniej w świecie lepszy. Kiedy okupujesz dno tabeli, to jednak myśli się o tym całą dobę. Zastanawiasz się, co możesz zrobić lepiej, żeby zagrać dobre spotkanie. Nie można powiedzieć, że jesteśmy w takich samych skowronkach, w jakich bylibyśmy będąc w czołówce tabeli. Jeśli chodzi o ogień i poziom motywacji, to nic się nie zmieniło. Nadal wszyscy sobie zdajemy sprawę, co by oznaczał dla każdego spadek. Dla klubu, dla nas, a co za tym idzie dla naszych rodzin. Nie oszukujmy się, Ekstraklasa, a I liga, to jest przepaść, także finansowa. Jeśli drużyna spada, to kilku zawodników jest w stanie znaleźć klub w Ekstraklasie, a reszta nie, więc każdy jest świadomy o co gramy – zapewnia kapitan Arki.

O podobieństwie sytuacji do tej z wiosny, kiedy pod wodzą Zbigniewa Smółki Arka długo nie potrafiła wygrać nie ma mowy. Mimo słabszych wyników, zawodnicy są pozytywnie nastawieni. – Jeśli byłoby tak, że nie zmierzamy w jednym kierunku, to myślę, że już dzisiaj można byłoby zdać sprzęt i sobie podziękować. Myślę, że wszyscy na ten moment entuzjastycznie podchodzą do metod szkoleniowych trenera, jego spojrzenia na futbol, więc o braku motywacji nie ma mowy – przekonuje Marciniak.