Odkąd Lukasa nie ma, to trzy dni zostajemy bez muzyki. Musimy szukać nowego DJ-a. Być może będzie nim Conrado – mówi przed meczem ze Śląskiem Flavio Paixao.

Przerwa zimowa nie była łatwym okresem dla klubu z Gdańska. Lechię opuściło wielu doświadczonych i kluczowych zawodników. Lista jest długa, podobnie jak lista zaległości finansowych względem piłkarzy. Peszko, Wolski, Sobiech, Augustyn, Chrzanowski, Łukasik, Haraslin. Praktycznie każdy z wymienionych zawodników, miał swój wkład w zdobycie w poprzednim sezonie Pucharu Polski oraz zajęcie trzeciego miejsca w lidze. Lechia wygląda jakby zaciągnęła hamulec ręczny, prezes Mandziara powiedział w wywiadzie dla strony klubowej, że to koniec transferów wychodzących. Pytanie na ile to myślenie życzeniowe, a na ile realna ocena sytuacji. Bliski odejścia do ligi chorwackiej był Filip Mladenović. Jeśli dodamy do tych zawodników piłkarzy kontuzjowanych, to zobaczymy jak duże wyzwanie stoi przed Piotrem Stokowcem, aby zestawić skład na mecz ze Śląskiem. – W dalszym ciągu czekamy na jakieś wzmocnienia jeszcze. Takie są plany w dziale sportowym. Do realizacji ich jeszcze długa droga, zwłaszcza w piłce różnie może się to skończyć. Jest miejsce dla nowych zawodników i na to czekamy. Aż tak źle z nami nie jest, mamy zaplanowane transfery. Niektóre nasze ruchy zostały zatrzymane, można powiedzieć, że przegraliśmy walkę z innymi klubami. Część transferów podpisaliśmy od następnego sezonu. Potrzebujemy tu i teraz napastnika oraz dwóch skrzydłowych – tłumaczy trener Stokowiec.

Miejsce dla nowych

Owszem, pojawiły się w Lechii nowe twarze, jak Conrado i Tobers. Pytanie tylko czy od razu będą w stanie podnieść, a przynajmniej utrzymać jakość drużyny. Latem do Lechii dołączą także Łukasz Zwoliński oraz Bartosz Kopacz. – Są to zawodnicy, którzy grali cały czas i nie mają zaległości treningowych albo braku rytmu meczowego. Tobersa widziałem w końcówce meczu Polski z Łotwą, ma za sobą dwa czy trzy sezony w lidze Łotewskiej. Jest to bardziej inwestycja w przyszłość, choć może pomóc nam już teraz. Chcemy odkrywać nowych zawodników, nowych Haraslinów. Conrado pierwszy raz opuścił kontynent, ale widać po nich, że są to zawodnicy, którzy chcą coś osiągnąć w piłce. Tak samo reszta młodych zawodników, muszą mieć szansę, pracują mocno na nią, przepracowali dobrze okres przygotowawczy – charakteryzuje nowych zawodników szkoleniowiec.

Powiedziałem Conrado od razu, że Polska, to nie Brazylia. Tam tempo gry jest zupełnie inne, wolniejsze, a w Polsce gra jest bardziej fizyczna, agresywna. To co widział w Turcji, to jest inna rzeczywistość od tej, która jest w Polsce. Pogoda, jakość boisk. Cały tydzień powtarzałem Conrado, żeby przygotował się na szybsze tempo. Jeśli chodzi o Tobersa, to może grać na dwóch pozycjach, na środku obrony i środku pomocy. Cieszę się z tego, że Tobers strzelił bramkę, bo to pozwoli mu poczuć się pewniej w zespole – dodaje kapitan Lechii, Flavio Paixao.

Na pewno nie byliśmy przygotowani na wszystko, decyzje zapadły dużo wcześniej. Sytuacja Udovicicia i jego nagła choroba, to ciężko przewidzieć, podobnie jak odejście Damiana Łukasika czy Haraslina. Najtrudniej będzie zastąpić Lukasa, ale trzeba było się z tym liczyć już od dłuższego czasu. Odejście Łukasika również nie było planowane. Zawodnik mocno na to nalegał, każdy przypadek jest trochę inny, także zdarzają się kontuzje, choroby. Trzeba być na to przygotowanym i umieć sobie z tym radzić – szuka optymizmu Piotr Stokowiec.

Dobra atmosfera

Zdaje się, że dobra atmosfera ma być siłą wielu klubów Ekstraklasy. Być może jest to potrzeba, która powstała po tym, jak zimą w klubach nastąpił exodus polskich i zagranicznych piłkarzy. Trenerzy skupili się podczas przygotowań na budowaniu dobrych relacji w zespole, stosowali różne środki i metody treningowe. Już niedługo się przekonamy, gdzie budowa słynnego z kadry Nawałki Team spirit przebiegła najskuteczniej.

Jestem bardzo zadowolony z obozu w Turcji, zastanawiałem się czy wszystko uda się zrealizować. Lukas wiódł prym w atmosferze, poza tym trudno powiedzieć co znaczy dobra atmosfera. Atmosfera pracy była bardzo dobra, te ruchy z klubu i osłabienie mogą się odbić nieco na jakości sportowej, ale myślę, że z czasem będzie to dobrze funkcjonowało. Zawsze w takich momentach tworzy się miejsce dla nowych zawodników – ocenia zimowe przygotowania trener Lechii.

Myślę, że w Turcji ogólnie było bardzo dobrze, zielone boiska, warunki do treningów, pogoda. Wykonaliśmy tam dobrą pracę. Jestem w Lechii od pięciu lat i mogę śmiało powiedzieć, że był to najlepszy obóz ze wszystkich. Pod każdym względem, taktycznym, fizycznym, drużyna dobrze prezentowała się w sparingach. Oczywiście wielka szkoda dla zespołu, że Lukas Haraslin i Damian Łukasik odeszli w ostatnim momencie z klubu. Ci dwaj zawodnicy byli bardzo ważnymi punktami naszej drużyny. Haraslin oprócz tego, że jest bardzo dobrym piłkarzem, to jest też osobą, która trzyma szatnię, daje dużo radości kolegom. Naprawdę serce boli, że nie będzie już z nami Lukasa. Takie jest jednak życie, trzeba być na to gotowym. Życzę chłopakom, którzy odeszli powodzenia i samych sukcesów. Teraz budujemy nową drużynę i nową mentalność – zapowiada zawsze optymistyczny Flavio Paixao.

Flavio najpierw będzie musiał odbyć sentymentalną podróż do Wrocławia, wszak tam pokazał się polskim kibicom. – Za nami bardzo dobry i udany obóz w Turcji. Pracowaliśmy mocno przez 15 dni. Skład się trochę zmienił w tym czasie, kilku zawodników jest kontuzjowanych. Dla mnie najważniejszą rzeczą jest szukanie rozwiązań, wówczas nie ma problemów. Jeżeli ma się nowe rozwiązania na różne sytuacje, to nie będą one problemem. Zobaczymy w jakim składzie ostatecznie pojedziemy do Wrocławia, ale jesteśmy gotowi na mecz ze Śląskiem – przekonuje Portugalczyk.