We wtorek Oskar Zawada dołączył do Arki Gdynia. Napastnik został wypożyczony z Wisły Płock. Podpisał umowę na pół roku z opcją przedłużenia. Biorąc pod uwagę problemy żółto-niebieskich ze skutecznością, przyjście Zawady wydaje się logicznym ruchem klubu z Gdyni. Zapraszam do pierwszej rozmowy z napastnikiem po przyjściu do Arki.

********

Rok temu z Wisłą Płock walczył pan o utrzymanie w lidze. Wygląda na to, że w Gdyni czeka pana podobne wyzwanie. Jakie to ma dla pana znaczenie i w jaki sposób może pan pomóc Arce?

Zgadza się. Rok temu sytuacja była napięta do ostatniego meczu, lecz udało się pozostać w lidze. Wiem doskonale, że to nie jest nigdy łatwe wyzwanie, ale to mnie właśnie motywuję i nakręca. Człowiek często z natury radzi sobie lepiej pod presją, niż gdy wszystko jest poukładane i spokojne. Przychodzę do Arki w takim momencie i dam z siebie wszystko, aby pomóc temu klubowi. Jestem przygotowany i gotowy mentalnie, na to, że będzie to trudna droga dla nas wszystkich w Gdyni. Przy tym jestem pewny swoich możliwości i całej drużyny, że sobie z tym poradzimy.

Co było decydujące przy wyborze Arki? Brak innych ofert? Miała na to wpływ wcześniejsza współpraca z Krzysztofem Sobierajem?

W styczniu rozmawiałem z dwoma innymi klubami, lecz negocjacje nie doszły do skutku z pewnych przyczyn, o których teraz nie chciałbym mówić. Po tych niedoszłych próbach odejścia dni okna transferowego było już mniej niż więcej, a czas uciekał. Tak się złożyło, że akurat Arka chciała zwiększyć rywalizację w ataku. Udało nam się bardzo szybko złapać wspólny język i chęć pomocy sobie nawzajem. Trener Sobieraj na pewno miał na to duży wpływ. Bardzo dobrze mi się z nim współpracowało w Płocku, tak samo jak z trenerem Ojrzyńskim. Jego osoba na pewno odegrała dużą rolę w tym, że się nawet chwili nie wahałem, żeby trafić do Arki. 

Zdążył już pan przeanalizować grę Arki, zwłaszcza w ofensywie? Jak pan siebie widzi w tym stylu gry, ustawieniu?

Gdy wiedziałem, że jesteśmy blisko porozumienia się z Arką, to obejrzałem na komputerze dokładnie ich pięć ostatnich meczów, żeby poznać jak najszybciej chłopaków i być przygotowanym na pewne zachowania boiskowe każdego z osobna. Miałem już do czynienia z różnymi systemami i wieloma trenerami. Myślę, że jako zawodowcy musimy być przygotowani na różne style gry i ustawienia podczas meczu. 

W jakim ustawieniu jest pan w stanie dać z siebie to, co ma najlepsze?

Jestem wysokim napastnikiem, który żyję z podań, a w szczególności wrzutek kolegów z bocznych sektorów boiska. Wierzę, że szybko złapiemy z kolegami wspólny język na boisku i zaczniemy razem zdobywać bramki. 

Jak można podsumować pański okres w Wiśle Płock?

Nie będę ukrywał, że mój najlepszy okres był w szczególności za trenera Ojrzyńskiego, którego bardzo sobie cenię. Od pierwszego dnia wierzył w moje umiejętności, a ja mogłem mu się odpłacić zdobytymi bramkami. Myślę, że dzięki temu dołożyłem również swoją cegiełkę w utrzymaniu Wisły Płock swoimi bramkami w poprzednim sezonie. 

Dlaczego nie pojechał pan na obóz do Turcji z Wisłą?

Decyzja klubu i trenera Sobolewskiego z którą ja osobiście się nie zgadzałem, lecz każdy ma prawo do swoich własnych opinii. Mi pozostało tylko to zaakceptować i pracować dalej jeszcze ciężej. Najważniejsze jest dla mnie tu i teraz. Odciąłem się szybko od przeszłości. Najważniejsze jest dla mnie to, że jestem obecnie w miejscu w którym mnie chcą, a ja mogę się odwdzięczyć Arce swoją postawą. 

Mimo młodego wieku, grał pan w wielu klubach. Liczy pan na to, że w Gdyni uda się panu zostać na dłużej?  

Moim zdaniem dłuższy czas pobytu w jednym miejscu nie jest wyznacznikiem sukcesu, a krótszy porażki. Bardziej liczy się to co w danym okresie udało się zrealizować lub osiągnąć. Niech życie samo pisze scenariusz. Najważniejsze dla mnie w tym okresie w Gdyni jest to, żeby być szczęśliwym, wygrywać mecze i strzelać bramki dla tego klubu.